MKŻ MosinaMosiński Klub Żeglarski

Mosiński Klub Żeglarski

Historia

Mosiński Klub Żeglarski nie zaczął się od przystani, hangaru ani floty. Zaczął się od kilkunastu zaniedbanych łódek, dwóch nauczycieli i pomysłu, który padł przy obozowym ognisku. Wszystko inne – teren nad jeziorem, pomost, własne jachty, tysiące dzieci, które tu pierwszy raz trzymały ster – klubowicze zbudowali później sami, w dużej mierze własnymi rękami.

Lata 80.

Zanim powstał klub

Żeglarstwo w Mosinie mają na sumieniu harcerze. W 1981 roku przy mosińskim ośrodku ZHP zaczęła działać Harcerska Drużyna Wodna, założona przez druhnę Lucynę Dolatę. Jej członkowie nosili granatowe mundury z białymi naszywkami, dzielili się nie na zastępy, lecz na wachty, a zamiast „czuwaj” wołali „ahoj”. Uczyli się żeglować na obozach i po trochu zbierali własny sprzęt: łódkę i kajaki ze szpitala w Ludwikowie, a ze stoczni w Chojnicach – dwie żaglówki klasy 420.

Pod koniec dekady drużyna przestała działać. Zostało po niej jednak to, co najważniejsze: ludzie, którzy umieli pływać, dwie regatowe łódki i przekonanie, że na Jeziorze Dymaczewskim – największym akwenie Wielkopolskiego Parku Narodowego – jest miejsce na żagle.

1989

Plan z obozowego ogniska

Jaremi Salomończyk
Jaremi Salomończykpolonista, opiekun drużyny wodnej

Latem 1989 roku dwaj mosińscy nauczyciele pojechali jako kadra na obóz nad zalewem w Środzie Wielkopolskiej. Jaremi Salomończyk, polonista z „dwójki” i doświadczony żeglarz, zajmował się tam drużyną wodną. Stanisław Tubis, nauczyciel wychowania fizycznego, był ratownikiem. Łodzie należące do kuratorium przyjechały na obóz w opłakanym stanie – nieremontowane od lat i niekompletne. Salomończyk w kilka dni, domowymi sposobami, doprowadził niemal wszystkie do stanu, w którym dało się na nich pływać.

Stanisław Tubis
Stanisław Tubisnauczyciel wychowania fizycznego, ratownik

W połowie obozu, przy ognisku, narodził się plan: po zakończeniu turnusu zabrać sprzęt nad Jezioro Dymaczewskie, pływać na nim do końca wakacji, a zimą porządnie go wyremontować. Tubis widział w tym coś więcej niż przygodę – szansę, by dzieci z Mosiny miały do wyboru coś poza piłką nożną, w dodatku sport, w którym głowa liczy się bardziej niż mięśnie.

Kuratorium się zgodziło. Do Dymaczewa Starego przyjechały dwie Omegi, sześć Maków i cztery Figle, a razem z nimi grupa młodzieży, która nie chciała jeszcze kończyć żeglowania. 1 sierpnia 1989 roku ruszył pierwszy obóz nad jeziorem. Potem przyszła jesień i remont: w każdy weekend, od rana do zmierzchu, zdzierano starą farbę wiertarką, papierem ściernym, skrobakiem, a czasem zwykłym kawałkiem szkła. Pomagali uczniowie obu nauczycieli, ich koledzy z pracy i młodzież z Poznania.

1990–1991

Dwudziestu założycieli i dziewięcioro niepełnoletnich

Maszynopis uchwały Zebrania Założycielskiego Mosińskiego Klubu Żeglarskiego z 5 października 1990 r. z podpisami pięciu członków Komitetu Założycielskiego
Uchwała o przyjęciu statutuMosina, 5 października 1990 r. – z podpisami członków Komitetu Założycielskiego

W wakacje 1990 roku, za zgodą dyrektora Wielkopolskiego Parku Narodowego, nad jeziorem odbył się drugi letni wypoczynek dla dzieci i młodzieży – po raz pierwszy pod nazwą „Lato pod żaglami”. Sezon udał się tak dobrze, że kolejny krok był oczywisty.

5 października 1990 roku w świetlicy szkoły przy ulicy Sowinieckiej spotkało się dwadzieścioro dorosłych, którzy zostali członkami założycielami, oraz dziewięcioro niepełnoletnich. Tego samego wieczoru uchwalono statut i wybrano pięcioosobowy komitet założycielski. Rejestracja przeciągnęła się o kilka tygodni z powodu jednej poprawki – dotyczyła praw wyborczych małoletnich członków. 17 grudnia sąd w Poznaniu zarejestrował stowarzyszenie; klub trafił do rejestru pod numerem ST 323.

Statut od początku stawiał sprawę jasno: klub opiera się na pracy społecznej, a jej odpracowanie jest – obok składki – warunkiem członkostwa. 31 stycznia 1991 roku pierwsze walne zebranie wybrało zarząd. Komandorem został Jaremi Salomończyk. Klub liczył wtedy 25 osób.

Z perspektywy 25 lat wszystko, co wówczas robiłem, było szalone. Ale dzięki temu niemożliwe stało się możliwym.

Jaremi Salomończyk, pierwszy komandor

1991–1994

Pod wiatr

Żaglówki i młodzi żeglarze przy brzegu jeziora, w tle biały hangar – baza klubu w Dymaczewie Starym
Baza w Dymaczewie Starympierwsza przystań klubu, na wschodnim brzegu jeziora

Pierwsza baza powstała na wschodnim brzegu, w Dymaczewie Starym, na gruncie dzierżawionym od prywatnego właściciela. Warunki były, jak pisał sam zarząd, iście polowe. Łodzie zimowały w przyszkolnej stodole z dziurawym dachem, pół kilometra od wody. Przewiezienie kilkunastu jednostek nad jezioro zajmowało kilkanaście godzin i wymagało kilkunastu ludzi oraz traktora z przyczepą. Sprzęt leżał potem pod gołym niebem, więc klubowicze na zmianę przy nim koczowali. Namioty pożyczali harcerze, a obiady gotowały dyżurne przedszkola.

Mimo to już pierwszego lata klub przyjął ponad dwieście dzieci z Mosiny i okolicznych wsi. Dzień zaczynał się od nauki pływania i teorii, a młodzi żeglarze na Omegach starszych niż ich rodzice dwukrotnie pokonali w regatach sąsiedni klub z Puszczykowa, który pływał na zupełnie nowej łodzi. We wrześniu dziewięcioro klubowiczów popłynęło w pierwszy rejs po Bałtyku, a jesienią ruszył pierwszy kurs na stopień żeglarza – instruktorzy z klubu prowadzili go za darmo.

Kłopotów nie brakowało. Kryzys gospodarczy uszczuplał domowe budżety, część członków zalegała ze składkami, na remonty przychodziło mniej osób, niż obiecywało. W 1993 roku trzeba było w dodatku oddać kuratorium pożyczone łodzie. Klub kupił więc cztery jednostki przeznaczone do złomowania – dwie Omegi i dwa Cadety – i przywrócił je do życia. Stodołę zastąpiła hala, którą bezinteresownie udostępnili państwo Bandurowiczowie z Dymaczewa.

Mimo stałego halsowania pod wiatr kryzysu gospodarczego (…) nadal istniejemy i mamy na czym pływać.

ze sprawozdania pierwszego zarządu, luty 1993

W lutym 1993 roku komandorem został Stanisław Tubis, a ustępujący Jaremi Salomończyk otrzymał tytuł komandora honorowego. Miesiąc później klub przyjęto do okręgowego związku żeglarskiego. Rok później ustalono barwy klubowe – niebieski i zielony, z herbem Mosiny.

1995–1996

Drugi brzeg

Chętnych na „Lato pod żaglami” było już więcej, niż stara baza mogła pomieścić, a czynsz za dzierżawę rósł. Po kilku latach rozmów gmina wskazała klubowi własny teren po przeciwnej stronie jeziora, w Dymaczewie Nowym. Zimę i wiosnę 1995 roku klubowicze spędzili na jego urządzaniu: doprowadzili prąd i wodę, zamontowali zbiornik na ścieki, posadzili drzewa według zaleceń parku narodowego.

Pomost z olchowych i sosnowych desek pomogli zbudować żołnierze z jednostki w Babkach. Zgodę dyrektora parku na jego użytkowanie uzyskano dopiero wtedy, gdy już stał – z uprzejmą uwagą, że na przyszłość takie sprawy lepiej uzgadniać wcześniej.

7 maja 1995 roku nową przystań otwarto pierwszymi regatami o Puchar Burmistrza. Tego lata pod namiotami zamieszkało 412 dzieci. Wojsko pożyczyło namioty i przysłało kucharza z kuchnią polową, a tygodniowy turnus kosztował 55 złotych. Rok później klub świętował pięciolecie: miał blisko sześćdziesięciu członków, a przez jego obozy przeszło już około półtora tysiąca młodych ludzi.

1997–2005

Na szersze wody

W 1997 roku klub kupił pierwszy jacht kabinowy – „Sagiri”. Piętnaście tysięcy złotych zebrano ze składek i dobrowolnych wpłat; jedną trzecią dołożył jeden z członków. Jeszcze w tym samym sezonie jacht odbył pięć rejsów po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Dla wielu klubowiczów i ich rodzin był to pierwszy krok poza macierzyste jezioro.

Zimy spędzano w warsztacie w Pecnej, który kronika nazwała „gabinetem lekarskim dla żaglówek”. Tam odradzały się wysłużone Omegi i Cadety. A w 2000 roku na Bałtyk wypłynął „Franek” – jacht, który Zbigniew Szuman zbudował samodzielnie na własnej posesji w Mosinie. W dziewiczym rejsie dotarł do Kopenhagi.

Na dziesięciolecie, w styczniu 2001 roku, uroczystość otwarto wybiciem szklanek na dzwonie pokładowym. Klub miał ponad siedemdziesięciu członków, a w dziesięciu sezonach „Lata pod żaglami” wzięło udział 2877 dzieci – z Mosiny, ale też z Poznania, Krakowa i Warszawy.

Przystań rosła razem z klubem. W 2002 roku teren ogrodzono, rok później jeden z klubowiczów, Henryk Michalak, zbudował hangar, powstały też sanitariaty z prysznicami, a na terenie posadzono 350 drzewek. W 2004 roku kupiono pierwszego Optymista – łódkę dla najmłodszych. W 2005 Jerzy Obuchowicz jako pierwszy w klubie zdobył stopień kapitana jachtowego. Koledzy wręczyli mu mapę świata z wyrysowaną trasą dookoła globu, a on oddał komandorowi postrzępiony proporczyk MKŻ, z którym pływał po morzach.

Tego samego roku ruszyły obozy wędrowne po Mazurach dla młodzieży, której Jezioro Dymaczewskie zrobiło się już za ciasne. Wymyślił je Henryk Kociemba. Załogi same planowały trasę, zakupy i posiłki, a każdy rejs kończył się wieczorem kapitańskim w tawernie.

2006–2013

Klub, który sam się buduje

Na piętnastolecie klub liczył już ponad stu członków, a rok później 127 – najmłodszy miał sześć lat, najstarszy siedemdziesiąt trzy. W 2007 roku młoda załoga Pawła Kluczyńskiego wygrała swoją klasę w długodystansowych mistrzostwach Polski jachtów kabinowych. W tym samym roku klubowicze przywieźli nad jezioro rozebraną drewnianą konstrukcję starego magazynu ze szpitala w Ludwikowie. Z tych belek postawili „Bosmanówkę” – zaplecze dla kadry obozów.

W 2008 roku komandorem został Tomasz Buczyński – wychowanek klubu, który zaczynał jako uczestnik „Lata pod żaglami”. Rok później ster ponownie przejął Stanisław Tubis. W 2010 roku okręgowy związek żeglarski przyznał „Latu pod żaglami” statuetkę Złotej Omegi dla imprezy roku.

Ten sam rok przyniósł jednak kłopot: klub musiał opuścić warsztat w Pecnej i sprzęt przezimował pod gołym niebem. Rozwiązaniem okazał się duży hangar zbudowany przez gminę na przystani i otwarty w czerwcu 2011 roku, podczas dwudziestolecia. Pierwszej zimy klubowicze zaczęli w nim wyposażać dwa kupione kadłuby Omeg. „Hanię” zwodowano w czerwcu 2012 roku, bliźniaczy „Glamour” – wiosną następnego.

Od 2011 roku na jeziorze odbywają się też regaty Olimpiad Specjalnych dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością intelektualną. Henryk Kociemba zaczął zabierać w morze seniorów; ich rejs na Baleary dostał w 2013 roku Złotą Omegę za rejs roku. A do zarządu wpłynęła deklaracja najmłodszego członka w historii klubu – miał dwa dni.

Wiosną 2013 roku komandorem został Paweł Maciejewski, który jako chłopak należał do tej samej harcerskiej drużyny wodnej, od której zaczęło się mosińskie żeglarstwo.

2016 i dalej

Ćwierć wieku i dalej

Dwudziestopięciolecie klub świętował przez cały rok i razem z mieszkańcami. W konkursie piosenki żeglarskiej na scenie ośrodka kultury wystąpiło 152 uczniów, na konkurs plastyczny wpłynęły 352 prace. W maju 38 klubowiczów wypłynęło na czterech jachtach ze Świnoujścia w jubileuszowy rejs dookoła Bornholmu.

Klub liczył wtedy stu członków. Na przystani stało sześć Omeg, jedenaście Optymistów, łodzie klas 470 i 420 oraz wysłużona „Sagiri”, na której szkolili się kandydaci na żeglarzy. Tam, gdzie kiedyś był pusty brzeg, stoją hangary, pomost, „Bosmanówka” i pole namiotowe w cieniu posadzonych przez klubowiczów lip.

Zmieniali się komandorzy i zarządy. Dziś klubem kieruje Jacek Mądrawski – ten sam, który w 2005 roku wygrał regaty o Puchar Burmistrza z dwoma synami w załodze. Nie zmieniło się to, po co klub powstał. „Lato pod żaglami” odbywa się co roku od 1990 roku, a bywały lata, gdy miejsca na turnusy rozchodziły się w kilka godzin od otwarcia zapisów. Na obozy przyjeżdżają dzieci tych, którzy sami uczyli się tu żeglować.

Żeglarstwo nigdy nie było dla mnie celem. Zawsze było środkiem, by stworzyć dzieciakom warunki do sensownego spędzania wolnego czasu.

Stanisław Tubis, komandor w latach 1993–2008 i 2009–2013

Ludzie

Komandorzy

Przez trzydzieści pięć lat klubem kierowało pięć osób. Każda z nich trafiła do żeglarstwa inną drogą.

Jaremi Salomończyk

Jaremi Salomończyk

Komandor w latach 1991–1993 · komandor honorowy

Z wodą był związany od dziecka: pływać nauczył się jako trzylatek, w wieku ośmiu lat trenował już w sekcji pływackiej i startował jako zawodnik do trzydziestki. Na żeglarstwo trafił w liceum, za sprawą nauczyciela zajęć technicznych, który skierował go na kurs w Kiekrzu. Jak sam mówi, wciągnęło go od razu – bo to sport, w którym mieszczą się szachy, matematyka, fizyka i technika.

Potem pływał na wszystkim, na czym się dało: od małych sklejkowych mieczówek, przez regatowe Finny i katamaran Tornado, po jachty kilowe na Zatoce Gdańskiej. Przeżył białe szkwały na Śniardwach, a kajakiem około dziesięciu razy przepłynął Czarną Hańczę. Do Mosiny przyjechał w 1983 roku i został polonistą w Szkole Podstawowej nr 2.

Latem 1989 roku pojechał jako instruktor żeglarstwa na obóz w Środzie Wielkopolskiej – i to tam narodził się pomysł klubu. Współtworzył jego statut, poprowadził pierwszy remont łodzi i pierwsze obozy. Został pierwszym komandorem, a po zakończeniu kadencji klub nadał mu tytuł komandora honorowego.

Stanisław Tubis

Stanisław Tubis

Komandor w latach 1993–2008 i 2009–2013 · komandor honorowy

Pochodzi z Lipińca koło Chodzieży. Zanim trafił do Mosiny, był asystentem na Akademii Wychowania Fizycznego w Gorzowie. Od 1975 roku uczył w mosińskich szkołach wychowania fizycznego, a przez cztery lata był też zastępcą inspektora oświaty. Kilkadziesiąt roczników uczniów zawdzięcza mu umiejętność pływania, jazdy na nartach i na rowerze.

Żeglarstwem zaraził się w 1989 roku na obozie w Środzie, gdzie pracował jako ratownik – a potem zaczął zarażać innych. Współzałożyciel klubu, kierował nim blisko dwadzieścia lat: przeprowadził go na drugi brzeg jeziora, przez budowę przystani i kolejne jubileusze.

Sam ma tylko dwa patenty – żeglarza jachtowego i młodszego instruktora. Na więcej nie było czasu, bo kursy wypadały akurat wtedy, gdy zaczynało się „Lato pod żaglami” i trzeba było go dopilnować. Nazywa siebie żeglarzem „szuwarowym”: woli jeziora, zmieniający się brzeg i pływanie z rodziną. W klub wciągnął żonę Hannę i córkę Kingę.

Odznaczony m.in. Brązowym Krzyżem Zasługi, Medalem Rzeczypospolitej Mosińskiej i odznaką Zasłużonego Działacza Żeglarstwa Polskiego.

Tomasz Buczyński

Tomasz Buczyński

Komandor w latach 2008–2009

Pierwszy komandor, którego wychował sam klub. Zaczynał jako uczestnik „Lata pod żaglami”, patent żeglarza zdobył w ośrodku w Trzebieży, a potem wrócił na obozy już po drugiej stronie: jeszcze jako niepełnoletni pomagał instruktorom, po maturze został instruktorem i wychowawcą.

Pływał w załogach, które wygrywały klubowe regaty – w tym pierwszą edycję Przechodniego Pucharu Komandora w 1999 roku – a w 2006 roku jako sternik zdobył Puchar 15-lecia. Przez cztery lata odpowiadał w zarządzie za bazę i sprzęt. Był też jednym z pomysłodawców klubowej grupy ratowników WOPR.

Absolwent poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego; zawodowo zajął się nauką pływania.

Paweł Maciejewski

Paweł Maciejewski

Komandor od 2013 roku

Z żaglami zetknął się jako chłopak w mosińskiej Harcerskiej Drużynie Wodnej. Szkoła, wojsko i rodzina przerwały tę przygodę na wiele lat, ale w 2004 roku wstąpił do klubu, rok później zdał egzamin na żeglarza, a kolejnego lata płynął już jako sternik i wychowawca na młodzieżowym rejsie po Mazurach.

W klubie znany jako „złota rączka” od remontów sprzętu i jako człowiek od drzew i krzewów na przystani. Od 2009 roku w zarządzie odpowiadał za sprzęt i teren, w 2011 otrzymał Złotą Odznakę MKŻ, a wiosną 2013 roku klubowicze wybrali go komandorem. To za jego kadencji klub obchodził 25-lecie.

O sobie mówić nie lubi. Poproszony o kilka słów do jubileuszowej książki odparł, że nie zrobił nic godnego uwagi – same zwykłe sprawy, którymi powinien zajmować się komandor. Koledzy, jak zanotowała autorka, są innego zdania.

Jacek Mądrawski

Jacek Mądrawski

Obecny komandor

Żeglarstwo to u niego sprawa rodzinna. Na coroczne rejsy po Mazurach zabierał żonę i dwóch synów, Mateusza i Marcina, odkąd ci mieli pięć i trzy lata. Obaj przeszli potem przez „Lato pod żaglami”, zdobyli patenty sterników morskich i sami zostali kadrą obozów. W 2005 roku cała trójka wygrała regaty o Puchar Burmistrza.

W klubie pływał w rejsach po Bałtyku i Morzu Śródziemnym, najpierw w załodze, później jako oficer i kapitan. Prowadził młodzieżowe rejsy po Wielkich Jeziorach Mazurskich i na Zalew Wiślany, a w 2016 roku był jednym z czterech kapitanów jubileuszowego rejsu wokół Bornholmu. Laureat Złotej Odznaki MKŻ.

W kadencji Pawła Maciejewskiego był wicekomandorem. Dziś kieruje zarządem wybranym na lata 2023–2027.

Zwyczaje

Co robi z klubu klub

Przez lata w klubie utrwaliły się własne zwyczaje. Rok zaczyna się Balem Komandora, a kończy wspólnym opłatkiem. Sezon otwierają regaty o Puchar Burmistrza podczas Dni Mosiny, a zamykają regaty o Przechodni Puchar Komandora, rozgrywane od 1999 roku. Latem jest Noc Kupały z nocnym rejsem z lampionami w poszukiwaniu kwiatu paproci. Na obozach każdy nowicjusz przechodzi chrzest żeglarski w obecności Neptuna.

Przy ognisku śpiewa się szanty – z klubu wywodzi się nawet zespół „PoTrzecie”. Jesienią „wilki morskie” spotykają się, żeby opowiedzieć o rejsach z minionego sezonu: po Bałtyku, Adriatyku, Morzu Egejskim, a zdarzyło się, że i po Karaibach.

W skrócie

Najważniejsze daty

Opracowano na podstawie książki Joanny Nowaczyk „Z wiatrem i pod wiatr. 25 lat Mosińskiego Klubu Żeglarskiego” (Mosina 2016) oraz kroniki klubu.